OD JANA KANTEGO PAWLUŚKIEWICZA OTRZYMAŁAM ALBUM Z PIĘKNĄ DEDYKACJO-RECENZJĄ

Pan Jan napisał:
Pani Marii Duszka w podziękowaniu za poezję, której lapidarność ale też i wieloznaczność przybliżają świat autorki pełen wzruszeń i mądrości.
Serdecznie
Jan Kanty Pawluśkiewicz
Kraków 15.X.2026
Rozmowa dyrektora Włodzimierza Naumczyka z Birutė Jonuškaite w studiu Biblioteki Publicznej w Mieścisku
Moje wiersze trafiły do Włodzimierza Naumczyka za pośrednictwem Agnieszki Antosik. Spodobały mu się i wiosną tego roku zaprosił mnie na wieczór autorski do Biblioteki Publicznej w Mieścisku. Ja z kolei zaproponowałam Włodkowi spotkanie z Birute. Odbyło się ono kilka dni temu. A przy okazji została też nagrana bardzo interesująca rozmowa w bibliotecznym studiu radiowym. Zapraszam do posłuchania.
WYDANIE ROZSZERZONE #18 BIRUTĖ JONUŠKAITĖ
MÓJ WYWIAD Z WŁODZIMIERZEM KORCZEM UKAZAŁ SIĘ W PAŹDZIERNIKOWYM NUMERZE ŁÓDZKIEGO WOJEWÓDZKIEGO MAGAZYNU KULTURALNEGO „KALEJDOSKOP”
To jego fragment:
https://www.e-kalejdoskop.pl/kalejdoskop-artykuly-a232/magiczna-przestrzen-r15143
Magiczna przestrzeń
– Przez większość życia mieszkam w Warszawie. I dziwię się temu, ale cały czas czuję się Łodzianinem. Kiedy są podawane wiadomości sportowe, nie czekam na informację, czy Legia wygrała – interesuje mnie, co się dzieje z ŁKS-em – mówi Włodzimierz KORCZ, kompozytor znanych przebojów oraz muzyki filmowej i teatralnej.
Maria Duszka: Co łączy pana z Łodzią?
Włodzimierz Korcz: Urodziłem się w tym mieście w 1943 roku. Na szczęście nic nie pamiętam z czasu wojny. Pierwszą klasę ukończyłem w Szkole Podstawowej przy ul. Piotrkowskiej. Potem była Podstawowa Szkoła Muzyczna i Liceum Muzyczne przy ul. Jaracza 19, a wreszcie studia w klasie fortepianu w Wyższej Szkole Muzycznej przy ul. Gdańskiej. Początkowo byłem uczniem profesor Zofii Romaszkowej, a później profesora Zbigniewa Szymonowicza, laureata pierwszego powojennego Konkursu Chopinowskiego. Cała moja edukacja odbyła się w Łodzi.
Czy ktoś z pana rodziny był utalentwowany muzycznie?
Ojciec był grafikiem i fotografem, a mama zajmowała się domem. Tata grał trochę na skrzypcach, ale strasznie fałszował. Nie miał talentu, ale lubił grać. Jestem pierwszą osobą, która uprawia ten zawód. Ale moja mama znała wszystkie przedwojenne walce, tanga i slow-foxy. Ja ćwiczyłem swoje wprawki w pokoju, a ona w kuchni śpiewała piosenki. Podsłuchiwałem i za jakiś czas jej to grałem. Pytała, skąd znam te utwory. „No przecież cały czas to śpiewasz, to ja to gram” – odpowiadałem. Zatem jeśli chodzi o muzykę rozrywkową, uczyłem się jej poprzez śpiew mojej mamy.
Ma pan rodzeństwo?
Miałem siostrę, która była polonistką, absolwentką Uniwersytetu Łódzkiego. Pracowała w różnych liceach, prowadziła z sukcesami teatry amatorskie. Łączyła nas miłość do języka polskiego.
Całą rozmowę Marii DUSZKI można przeczytać w październikowym numerze „Kalejdoskopu” 10/2026.
Włodzimierz Korcz: Urodziłem się w tym mieście w 1943 roku. Na szczęście nic nie pamiętam z czasu wojny. Pierwszą klasę ukończyłem w Szkole Podstawowej przy ul. Piotrkowskiej. Potem była Podstawowa Szkoła Muzyczna i Liceum Muzyczne przy ul. Jaracza 19, a wreszcie studia w klasie fortepianu w Wyższej Szkole Muzycznej przy ul. Gdańskiej. Początkowo byłem uczniem profesor Zofii Romaszkowej, a później profesora Zbigniewa Szymonowicza, laureata pierwszego powojennego Konkursu Chopinowskiego. Cała moja edukacja odbyła się w Łodzi.
Czy ktoś z pana rodziny był utalentwowany muzycznie?
Ojciec był grafikiem i fotografem, a mama zajmowała się domem. Tata grał trochę na skrzypcach, ale strasznie fałszował. Nie miał talentu, ale lubił grać. Jestem pierwszą osobą, która uprawia ten zawód. Ale moja mama znała wszystkie przedwojenne walce, tanga i slow-foxy. Ja ćwiczyłem swoje wprawki w pokoju, a ona w kuchni śpiewała piosenki. Podsłuchiwałem i za jakiś czas jej to grałem. Pytała, skąd znam te utwory. „No przecież cały czas to śpiewasz, to ja to gram” – odpowiadałem. Zatem jeśli chodzi o muzykę rozrywkową, uczyłem się jej poprzez śpiew mojej mamy.
Ma pan rodzeństwo?
Miałem siostrę, która była polonistką, absolwentką Uniwersytetu Łódzkiego. Pracowała w różnych liceach, prowadziła z sukcesami teatry amatorskie. Łączyła nas miłość do języka polskiego.
Całą rozmowę Marii DUSZKI można przeczytać w październikowym numerze „Kalejdoskopu” 10/2026.
